Jest to materiał filmowy
zatytułowany "Ideologia wiatrowa" z TV
Trwam. Audycje w podobnym tonie można też od czasu do czasu usłyszeć w
Radiu Maryja, a podobne poglądy opisywane są potem na wielu stronach
i forach. Następnie kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się "prawdą" w
mniemaniu wielu. Niestety w materiale tym nie chodziło o szukanie prawdy,
czego najlepszym dowodem jest fakt, że wypowiadają się tylko i wyłącznie
przeciwnicy wiatraków. Tak nie tworzy się obiektywnych dokumentów, tak
zwykła negatywna kreacja. Dlaczego energia wiatrowa jest atakowana przez TV
Trwam i Radio Maryja? Z pewnością chodzi o energię geotermalną. Polska musi
do 2020 roku produkować przynajmniej 20% energii ze źródeł odnawialnych.
Dlatego wniosek jest prosty, walcząc z wiatrakami, liczą na to, że dotacje
pójdą na geotermię. A przecież oba rodzaje energii mogą być promowane
jednocześnie.
Link do filmu z manipulacjami w TV
Trwam:
http://www.tv-trwam.pl/index.php?section=wiatr
A teraz zajmiemy się praktycznie
każdą tezą zawartą w filmie. By zachować obiektywność i rzetelność, do każdego przykładu
podamy dowody, badania, wyjaśnienia oparte na nauce i logice. Zanim
zaczniemy, kilka słów wyjaśnień, w przypadku TV Trwam czy Radia Maryja są
one konieczne. Media Ojca Rydzyka celowo stwarzają otoczkę, że są zewsząd
atakowani, a każdy kto ma inne zdanie, jest wszystkim co najgorsze. Nie
chcemy być tak postrzegani, nie atakujemy Radia czy TV. Będziemy przytaczać
tylko fakty. Naszym celem nie jest atak na dane media, tylko konkretny
materiał. Uważamy, że wszelkie media są potrzebne, gdyż dają szerszy pogląd na różne
sprawy. To do nas samych należy decyzja, kto mówi prawdę.
A więc zaczynamy. Niestety film nie
pokazuje upływającego czasu, byśmy mogli odsyłać do konkretnej wypowiedzi,
która padła np: 2:13 min filmu. Dlatego będziemy musieli radzić sobie
inaczej, każda teza będzie zaznaczona punktem np: (1). Nasze odpowiedzi
będą w kolorze brązowym.
Początek filmu:
(1) "Spotykamy się z problemem budowy
fermy wiatrowej" (J. Malczak) - farmy
proszę Pana, farmy. Ewentualnie park wiatrowy. Kolejny i następny pan to
samo, jak krytykować, to chociaż minimum wiedzy o czym mowa.
---
(2) Pierwsza wypowiedź niby merytoryczna.
Czyli Pan dr inż. Henryk Wojciechowski, który mieni się specjalistą
od energii wiatrowej. Mieni się, ale nim nie jest (jest to nowa
dziedzina w Polsce i widać że Pan dr dopiero się uczy tego tematu lub
posiada stare dane). Twierdzi
bowiem, że opłacalność ekonomiczna wiatraków jest spełniona dopiero wtedy,
gdy średni wiatr przekracza w skali roku "co najmniej 7 m/s". Po czym
wymienia niewiele regionów, gdzie takowe warunki występują.
- Jest to kłamstwo
Panie
dr, zwykłe kłamstwo. Otóż elektrownia wiatrowa 2MW przy średnich wiatrach 6,5
m/s (a takie są średnio w Polsce na 100 m), spłaca się już po 5-8 latach!
Kolejne lata zarabia na siebie. Przy gorszych warunkach spłaca się przez
8-10 lat. To są dane od inwestorów, których wiatraki już pracują i to nie
nad morzem, tylko w głębi lądu. Dlaczego więc Pan kłamie? Poza tym
gdzie podziała się logika? Gdyby wiatraki się nie spłacały, to by ich
inwestor po pomiarach wiatru nie budował. No i kolejna sprawa, dlaczego Pan
tak martwi się o inwestora? Mam wrażenie, że szczerze Pan ich nienawidzi (po
dalszych wypowiedziach), a tu nagle taka troska? Obłuda, zakłamanie czy
niewiedza? Dowód:
Zbiory_referatow
Kliknij by powiększyć
W okolicach
Sandomierza, gdzie powinny być bardzo słabe wiatry (strefyenergetyczne.gif
- na małej wysokości), da się wyszukać lokalizację, gdzie wieje tak jak nad
morzem, bo średnio aż 8,3 m/s na wysokości zaledwie 40 m nad gruntem. To może
oznaczać aż 11 m/s na 100 m. Także koło Bełchatowa notuje się średnie wiatry
7-7,5 m/s w skali roku. Dlatego poważni inwestorzy zawsze badają wiatr
sami, zanim postawią elektrownię, bo może to się opłacać w całej Polsce.
By było śmieszniej,
dysponujemy zapisem ze spotkania, gdzie Pan Wojciechowski wmawiał, że
średnia prędkość wiatru wynosi około 3-4 m/s, więc elektrownie będą
praktycznie stały. Nie podał jednak zebranej publiczności, że te 3-4 m/s to
średnia prędkość wiatru w Polsce na 10-20 m nad gruntem. Natomiast nowe duże
turbiny mają maszty o wysokości 100-120 m, gdzie panują dużo silniejsze
wiatry nawet w głębi lądu. Typowa manipulacja pod publikę, która nie jest
zorientowana w faktach, wykorzystanie autorytetu uczelni do manipulacji.
Być może takie wątpliwe metody pracy stosuje ten pan na co dzień, dlatego w tym
słusznym wieku jest nadal tylko "dr". A takich niskich zagrań jest cała masa, o
czym niżej.
---
(3) Kolejna teza: wiatraki pobierają moc
z systemu, jest to nawet 5% ich kosztów produkcji.
- Kolejna manipulacja
Pana Wojciechowskiego. Zanim ją wyjaśnimy, od razu należy powiedzieć, że
wszelkiego rodzaju elektrownie (węglowe, geotermia, wodne itp.) także
pobierają prąd! Wszelkie urządzenia bowiem mają elektronikę, do której
potrzeba prądu. Co to za argument, pod publiczkę, by wiatraki wydały się
jeszcze gorsze? Wymyśla Pan te argumenty na zasadzie: "jak by tu jeszcze
zmanipulować"? Nie godne naukowca. Ale do faktów:
- elektrownia 2 MW
- produkcja roczna prądu: 5 100 000 kWh, na potrzeby własne 3 000 kWh, do
sieci 5 097 000 kWh. Czyli na potrzeby własne 0,06%, do sieci oddaje 99,94%
prądu. Pomylił się Pan o 83 razy! Dowód: scan
wniosku. By była jasność, takie elektrownie już pracują w głębi lądu w
Polsce i to się potwierdza, co można sprawdzić po wyrażeniu zgody u
właściciela lub w "energetyce".
- elektrownia 0,8 MW
- produkcja roczna prądu: 2099 MW*h, na potrzeby własne 2 MW*h, do sieci
2097 MW*h. Czyli na potrzeby własne 0,10%, do sieci oddaje 99,90% prądu.
Pomylił się Pan o 50 razy! Dowód: scan wniosku.
By była jasność, takie elektrownie już pracują w głębi lądu w Polsce i to
się potwierdza!
Ponawiam więc pytanie,
dlaczego Pan Henryk Wojciechowski kłamie i manipuluje? Użył Pan
stwierdzenia "do 5%",
by się zaasekurować. Zawsze Pan może potem powiedzieć, że były maszyny,
które na swoje potrzeby brały 0,1% prądu, ale była tez taka jedna, co brała
prawie 5%. Tylko że takie coś, to nazywamy manipulacją. Najgorszy
wynik (pewno starej elektrowni z problemami) przypisuje Pan innym, w tym
nowym.
----
(4) Następnie mamy wypowiedź
byłego ministra środowiska, Prof. dr hab. Jan Szyszko. Tytuły robią
wrażenie, jednak nie mają nic wspólnego z dziedziną energetyki wiatrowej. Pan Szyszko
podejmuje kwestię krajobrazów, jakie to niby psują elektrownie wiatrowe.
- W takim razie
zobaczmy dokonania Pana Szyszki w dziedzinie ochrony środowiska, skoro mu
tak na tym zależy. Oto tylko niektóre "dokonania" byłego ministra:
-
Minister środowiska Jan Szyszko (PiS) podjął decyzję -
Dolinę Rospudy w Puszczy Augustowskiej przetnie most na estakadzie.
Źródło.
-
Według nowej koncepcji obwodnica
Warszawy będzie dłuższa oraz konieczne stanie się wycięcie 50
hektarów lasów więcej. Ale taki przebieg podoba się ministrowi
środowiska, gdyż w takim wariancie obwodnica nie będzie przebiegała w
pobliżu posiadłości ministra. O sprawie donosi "Gazeta Wyborcza",
według której mieszkający w Wesołej minister środowiska Jan Szyszko,
proponuje wariant omijający tą miejscowość.
Żródło.
-
Powiązania z Radiem Maryja -
http://news.money.pl/artykul/minister;szyszko;kupil;sobie;posade;u;rydzyka,114,0,312690.html;
-
Wątpliwości budzi zwłaszcza ponad 1,3
mln zł na budowę w Nadleśnictwie Tuczno wieży laboratorium do
monitoringu wielkości emisji CO2 w lasach. - Aby badać emisję dwutlenku
węgla w Polsce, trzeba stworzyć sieć wielu tysięcy takich wież w
wyznaczonych miejscach, a nie postawionych przypadkowo gdzieś w Tucznie
koło Piły - twierdzi Żelichowski, też były minister środowiska i leśnik
z wykształcenia.
Żródło.
-
Dowcipny opis działalności rządowej
ministra:
muzeum/index.php?title=Jan_Szyszko; np: "na zaproszenie olsztyńskiej
Dyrekcji Lasów Państwowych i Nadleśnictwa Lidzbark Warmiński, Szyszko
wziął udział w polowaniu na bażanty, podczas którego dzielnie strzelał
do objętych ochroną samiczek."
-
http://www.iddd.de/idbSzyszko.htm - inne poczynania.
Przepraszamy bardzo, ale nie widać w tym
postępowaniu ministra jakiejś szczególnej troski o środowisko naturalne.
Widać natomiast, pewne powiązania z Radiem Maryja, które jest chyba
największym (znanym nam) przeciwnikiem wiatraków. Niestety, wszelka
wypowiedź byłego ministra w temacie wiatraków staje się z tego powodu mało
wiarygodna. Nie ma w tym za wiele troski, są raczej prywatne interesy,
obłuda i poglądy, które nijak mają się do faktów. No ale mimo wszystko
odniesiemy się do zarzutów, bo faktami się zwycięża, a nie wypominaniem.
- Wiatraki były zawsze
częścią krajobrazu Polski. W XIX wieku było ich na ziemiach polskich około
20 000, teraz nowych wiatraków jest jest w okolicach 250 (Niemcy 12 000). Faktycznie są
wyższe, ale czy brzydsze niż kominy czy sieci przesyłowe (energetyczne),
chyba według większości nie. Jak większość spraw, kwestia przyzwyczajenia.
Poza tym, w najbardziej atrakcyjnych miejscach kraju nowych wiatraków się
NIE stawia. Nie lokalizuje się ich w: parkach narodowych, krajobrazowych,
rezerwatach, otulinach, Naturze 2000, lasach, dolinach (razem ponad
30% kraju) itd. Prawdę mówiąc, to wszystko to jest u nas chronione i zostają
rejony mało atrakcyjne lub "przeciętne" (typowe - ładniejsze słowo). Także
proszę nie manipulować, że elektrownie zepsują to, co mamy najcenniejsze.
----
(5) Następna wypowiedź Pana H.
Wojciechowskiego, odnoście miejsca przyłączenia wiatraków. Twierdzi on, że
nie można wykorzystać jej lokalnie.
- Nie jest to
prawdą, który raz już zresztą? Wiele firm ma wiatraki na swoim gruncie i
wykorzystuje ją do swoich celów, część mogą odsprzedać w sieci ogólnokrajowe.
Faktycznie jednak, większość wiatraków odprowadza wszystko do sieci
operatorów. Nie jest to wadą, jak sugeruje Pan Wojciechowski! Po prostu,
elektrownie różnego rodzaju wprowadzają to do wspólnego obiegu, by system
był stabilniejszy. Dlaczego jakaś wieś lub miasto, miało by korzystać tylko
z usług jednego odbiorcy, obniżając w ten sposób konkurencję? Nonsens.
-----
(6) Kolejne kłamstwo i manipulacja
Pana Wojciechowskiego tyczy się rozbudowy sieci energetycznych: "wymaga to budowy bardzo długich sieci", a
dalej: "kto te sieci ma finansować".
- Kłamstwo polega
na tym, że Pan Wojciechowski sugeruje, że przy budowie wiatraków należy
wybudować nowe, dodatkowe sieci energetyczne(110 lub 220 kV), by można się przyłączyć do
nich. Sugeruje też, że za wybudowanie tych sieci, zapłacą odbiorcy, poprzez
droższy prąd za inwestycje. Panie Wojciechowski, jak można tak
manipulować? Przecież doskonale zdaje Pan sobie sprawę, że praktycznie ponad
90% wiatraków jest przyłączanych do ISTNIEJĄCYCH sieci! Nie trzeba budować
sieci, by przyłączyć wiatrak (choć można). W większości robi się tylko krótkie przyłącze kablowe i
tyle - oto zdjęcie. Mamy już troszkę elektrowni wiatrowych w Polsce, czy ktoś widział z
Państwa, by z powodu ich postawienia, budowano specjalnie dla nich nową
linię wysokiego napięcia 110 kV czy 220 kV, czyli np:
linie.jpg. Inna
sprawa, że nowe linie energetyczne należy budować, bowiem Polska ma ich za
mało, a te które są, są w większości stare. Tyle, że koszt tych nowych
linii, nie wynika z powodu budowy wiatraków. To manipulacyjne przerzucenie
kosztów na wiatraki, które i tak trzeba ponieść. Nie godzi się Panie
Wojciechowski tak kłamać i manipulować. Posada w uczelni do czegoś
zobowiązuje, na pewno nie do manipulowania. Inne dowody:
"Ponad 30 proc.
linii energetycznych ma już więcej niż 30 lat. Na modernizację starych sieci
i urządzeń energetycznych trzeba wydać ponad 55 mld zł." -
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/38726,na_wymiane_sieci_energetycznych_potrzeba_55_mld_zl.html

Jak widać, nie ma tu mowy
nic o elektrowniach wiatrowych! Te bowiem, za swoje przyłącza same płacą,
tylko do najbliższej ISTNIEJĄCEJ sieci (zazwyczaj położonej bardzo blisko).
Te ogromne koszty i tak musimy ponieść z wiatrakami czy bez. Prosimy więc
NIE kłamać i nie manipulować zrzucając to na wiatraki. Równie dobrze, można
by to zrzucić na geotermię!
----
(7) Kolejna wypowiedź Pana
Wojciechowskiego, o szukaniu "rynków zbytu" dla turbin wiatrowych, bo na
zachodzie jest zatrudnionych 110 tys. osób. A więc takie straszenie, że chcą
na nas zarobić na siłę.
- Niestety jest to
kolejna próba manipulacji. Pośrednio chce się nam zasugerować, że na siłę
szukają rynku zbytu, bo inaczej ktoś tam będzie niezadowolony na zachodzie.
Totalny nonsens. Firmy te mają taką masę zamówień, że nie wyrabiają się z
zamówieniami, na maszyny czeka się po 5 lat i dłużej. Niczego nie szuka się
na siłę, bo firmy z różnych krajów zgłaszają się same (nawet Chiny masowo).
Poza tym, jeżeli sugeruje się, że chce się zarobić naszym kosztem, to trzeba
pamiętać, że tak się nie dzieje. Część kosztów pokrywają kraje
zachodu (dotacje), do własnej produkcji. To właśnie dzięki "obcym" mamy je taniej.
Próba stworzenia przez Pana Wojciechowskiego teorii spiskowej, niestety na
żenującym poziomie.
----
(8) Kolejny raz Pan Wojciechowski,
odnośnie nowych normy w prawie niemieckim. A więc, stare turbiny nie
spełniają norm i jadą do Polski.
- Mamy tu do czynienia z
pomieszaniem pewnych rzeczy. O ile można mieć pretensje, że trafiają też do nas
starsze wiatraki, o tyle głupotą jest, przypisywanie negatywnych cech
wszystkim wiatrakom. Jest to sprytna technika manipulacji. Czyli gdy
wygodnie Panu Wojciechowskiemu, to podaje negatywne cechy starych
wiatraków, ale straszy już wszystkimi wiatrakami, nawet nowymi, które
spełniają wszelkie normy. Proszę
pamiętać, że praktycznie wszystkie farmy wiatrowe, gdzie są duże turbiny
wiatrowe (każda po 0,8-3 MW) to nowe maszyny! Przecież 10-30 lat temu nie
było nawet takich maszyn w seryjnej produkcji. Praktycznie wszystkie duże
wiatraki spełniają więc wszelkie normy polskie i niemieckie! To, czy stare
maszyny też mogą je spełniać, decyduje "energetyka" (operator), bowiem to
ona rozsądza, czy przyłączenie wiatraka będzie bezpieczne dla sieci. Jeśli
decyduje się przyłączyć, znaczy że jest bezpiecznie. I druga kwestia, jeśli
idzie o używane wiatraki, które się demontuje w Niemczech. Demontuje się je
głównie ze względu na to, że są zastępowane przez nowe, wydajniejsze
maszyny. Wydajność starych maszyn przy średnich wiatrach to około 15%,
nowych ponad 30%.
-----
(9) Kolejna sprawa, to koszty
prądu z elektrowni wiatrowych. Pan Mariusz Pawelski podaje, że prąd z
elektrowni wiatrowych jest droższy niż innego rodzaju.
-
Jest to tylko częściowa prawda.
Prąd kosztuje bowiem tyle samo (120 zł MWh)! Natomiast odnawialne
("zielone") źródła energii otrzymują tzw. "zielone certyfikaty". To
powoduje, że faktycznie kosztu zakupu taki jest sumarycznie droższy, ale
należy pamiętać przy tym o dwóch sprawach. Po pierwsze dzięki temu
będziemy płacić mniejsze kary za emisję CO2, po drugie Polska i tak
musi produkować określoną ilość energii czystej. A to oznacza, że gdyby
nie wiatraki, to droższa energia była by kupowana z biomasy, słońca czy
właśnie geotermii. To zwykła obłuda wmawiać, że wiatraki produkują droży
prąd, podczas gdy koszt zakupu prądu z geotermii byłby identyczny!
Zresztą zielone certyfikaty dostają dziś wszelkie źródła odnawialne (woda,
biomasa, wiatr czy geotermia).
"Jeśli szef
Radia Maryja rzeczywiście zbuduje elektrownię - co wymaga kolejnych
wielomilionowych inwestycji - i dostanie zgodę Urzędu Regulacji Energetyki
na jej eksploatację, stanie się ona prawdziwą żyłą złota dla jego imperium.
Jak obliczyliśmy, elektrownia może dać o. Rydzykowi 5,1 mln zł rocznie. 1,7
mln zł to zysk ze sprzedaży prądu, który zgodnie z prawem musiałby odkupić
zakład energetyczny. Kolejne 3,4 mln zł to przychód ze sprzedaży tzw.
zielonych certyfikatów."
źródło:
Darmowe_studia_za_geotermie.html
Jak widać,
geotermia także jest 3 razy droższa niż cena wyjściowa. Jak nazwać takie
postępowanie, może
hipokryzja.
Załóżmy więc, że Polska produkuje 10% energii
"czystej" (wiatr, woda, geotermia). O ile wtedy wzrośnie prąd? Policzmy:
-
Wyjściowo
zakładamy:
-
100% z energii
"brudnej" = koszt 100 (1 za 1%);
-
Po
wprowadzeniu 10% z energii "czystej", otrzymujemy:
-
90% z energii
"brudnej" = koszt 90 (1 za 1%);
-
10% z energii
"czystej" = koszt 30 - czyli 10+20 za zielone certyfikaty (3 za 1%);
-
Sumarycznie
daje to nam koszt 120, czyli podwyżkę o 20% (w 5-10 lat). Czy to dużo?
Węgiel, ropa, gaz potrafi wzrosnąć o 200% w 5 lat! Tymczasem koszty
energii wiatrowej nie będą rosły, bowiem wiatr jest za darmo. Jest to
nasz wiatr, nie musimy go kupować w Rosji i wydawać pieniądze "obcym".
-------
Część środkowa i końcowa
filmu będzie dokładniej omówiona za kilka dni.
Na szybko
jeszcze tylko o trzech sprawach.
(10) Skrzydła podlegają erozji,
nie są przez to idealnie gładkie, przez co rośnie hałas - złota myśl Pana
Wojciechowskiego.
- Nie wiemy, czy
śmiać się czy płakać. Pan Wojciechowski ma chyba zerowe pojęcie o
aerodynamice. Po pierwsze, te tony powietrza nie mają prawie kontaktu z
powierzchnią łopat. Może to wydawać się dziwne, ale tak jest.
Popychanie
łopat odbywa się poprzez nacisk jednej warstwy powietrza na inną, tylko
niewielka ilość styka się bezpośrednio ze skrzydłem. Najlepiej wyjaśni nam
to zdjęcie z
tunelu aerodynamicznego. Widzimy tutaj, jak
kolejne warstwy powietrza zmieniają swój przelot nad obiektem, nie stykając
się z obiektem. Inne zdjęcie:
aerodynamics-1.jpg - jak widać, nawet warstwa
bezpośrednio "uderzająca" w przód obiektu, nie styka się z nim, tylko od
razu ucieka ponad warstwę przyścienną. Jest to znane zjawisko, dlatego w
myśliwcach wloty powietrza do silników są nieco odsunięte od kadłuba, bowiem
przy samym kadłubie były by nieefektywne:
F-16
- kilka cm odstępu między wlotem a kadłubem. To samo w
F-5 oraz wielki odstęp w
F-15. By było śmieszniej, to idealnie gładka powierzchnia może wręcz
wytwarzać większy hałas, bowiem tworzy większe zawirowania! Najlepszy dowód
to piłeczka golfowa:
flow-comparison.jpg - gdy powierzchnia jest
idealnie gładka, mamy większe wiry i niestabilny przepływ. A 140 dB podane
przez Pana Wojciechowskiego jest wzięte z sufitu, zupełny absurd nie poparty
niczym. W takim razie rzucamy hasło: geotermia tworzy hałas 200 dB. Jak
fantazja to fantazja.
-----
(11) Sprawa pieniędzy za
dzierżawę. Pan Wojciechowski podaje, że jest to około 10 tys. zł/rok za 1
ha. Nie wiemy o jakiej lokalizacji jest mowa (znowu albo jakiś wyjątek albo
zwykły wymysł), bowiem najczęściej wygląda to tak:
-
turbina
"duża", 2 MW - zajmuje obszar 0,3 ha - płatne dla rolnika przeważnie
około 15-22 tys. zł/rok + inflacja (w przeliczeniu około 60 tys.
zł/ha/rok);
-
turbina
"średnia" (0,8 MW) - zajmuje obszar 0,2 ha - płatne dla rolnika
przeważnie 6-10 tys. zł/rok + inflacja (w przeliczeniu około 40 tys.
zł/ha/rok).
Absolutna
bzdurą jest twierdzenie, że rolnik z 10 tys. zł na umowie otrzymuje realnie
600 zł do ręki. To kolejne kłamstwo Pana Wojciecha. Aż niesamowite, jak
ten Pan kłamie w żywe oczy zdanie po zdaniu. Twierdzi, że 7 tys. z tego
idzie na podatek za dzierżawę gruntu "przemysłowego". Musimy rozróżnić różnego rodzaju
podatki i uściślić niejasności, bo Pan Wojciechowski celowo wprowadza
zamieszanie i zawyża kwoty a także bawi się w fantastykę (600 zł z 10 tys. zł).
-
Podatek zawsze
płaci właściciel. Właścicielem "wiatraka" jest inwestor i to on płaci
podatek za "wiatrak". Właścicielem działek jest rolnik i to on płaci
podatki za grunt (ma wtedy przy okazji pewność, że to on jest właścicielem, bo
czasem się straszy, że traci swoją własność). A teraz jak to wygląda w
uproszczeniu:
-
Podatek za urządzenia
(elektrownia) - płaci inwestor gminie - ten podatek
może być wielki (korzyść dla gminy i mieszkańców), ale rolnik nie musi się tym przejmować;
-
Podatek za grunt
odrolniony płaci rolnik (dlatego, że to cały czas jego działka) - z tym, że
inwestor zazwyczaj daje te kwotę w ramach czynszu lub zobowiązuje się ją płacić,
rolnik na pewno nie jest stratny. Poza tym, jest to kwota stosunkowo mała,
ponieważ odrolniony obszar to przeważnie 0,12-,20 ha (zawsze mniej niż na umowie,
bowiem całości się nie odralnia). Podatek za grunt odrolniony to zazwyczaj
0,60-0,70 zł.m2 (ustala gmina), czyli około 1200 zł (a nie bzdurne 7000 zł);
-
Podatek za
zarobek z dzierżawy - płaci osoba fizyczna (rolnik), bo nikt inny nie
może tego za nią zapłacić (nawet gdyby inwestor chciał za to zapłacić,
to nie może). Ile tego podatku jest, to już w zależności jak rolnik to rozlicza
(może być jako zwykły dochodowy lub ryczałt około 8,5%). Nie są to więc wielkie
kwoty i zdecydowana większość pieniędzy trafia "na czysto" do rolnika.
Czyli jeżeli rolnik ma w umowie kwotę 16-18 tys. to na czysto otrzyma w okolicy
15 tys. zł.
Tymczasem Pan
Wojciechowski sugeruje, że wszystko płaci rolnik - nonsens.
-----
(12) Szybko jeszcze o cieniach rzucanych przez
wiatraki. W materiale filmowym mamy widok domów, po których widać
"przelatujący" cień śmigieł.
- Jednak już na
oko widzimy, że te lokalizacje są faktycznie zbyt blisko zabudowań. Cień
pochodzi ze sporej elektrowni, natomiast domy są bardzo blisko, być może w
okolicy zaledwie 200 m od śmigieł. To faktycznie za blisko dla tak dużych
wiatraków. Natomiast prawidłowo zlokalizowany wiatrak, nie rzuca już
uciążliwego cienia po 300 m. Wynika to z kilku względów. Po pierwsze cień
właściwy nie sięga tak daleko.
Czasem może dotrzeć tylko tzw. półcień i doświetlony cień, ale ten nie jest w praktyce widoczny
i nie przeszkadza.
Krótko na czym to polega. Najpierw zasięg cienia w ciągu
roku:
Kliknij w obrazek by powiększyć
Cień i cienie doświetlone:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cień

Cień, półcień i "cień doświetlony" -
przykład w mieszkaniu, a tutaj na przykładzie Ziemi:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2e/Diagram_of_umbra,_penumbra_%26_antumbra.png
To
dlatego gdy cień elektrowni wiatrowej (śmigła) się wydłuża, cień właściwy
nie dociera do mieszkań. No chyba, że
ktoś ewidentnie źle ulokował elektrownie wiatrową jak np:
tutaj (Holandia). Zazwyczaj po 3
długościach turbiny cień już nie dociera do budynków. Przykład z życia:
http://wiatrowa.eu.interia.pl/foto/polcien_cien1.jpg
- kąt padania
promieni słonecznych jest niewielki, teoretycznie cień powinien się bardzo
wydłużyć, w praktyce ostatnia część (śmigła) robi się niewidoczny (bowiem
jest doświetlony).
-----
Więcej za kilka dni...
Póki co polecamy przykład ludzi,
którzy się nie bali wiatraków i są bardzo zadowoleni:
http://www.onet.tv/samso-wyspa-samowystarczalna,5884713,1,klip.html#
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,7256124,Jak_mala_dunska_wysepka_zostala_potentatem_zielonej.html
"Kiedy prom zbliża się do duńskiej
wyspy Samsoe, najpierw mija rząd 10 wielkich turbin, które wyrastają wprost z
wody i miarowo kręcą się na wiejącym tu bez przerwy wietrze. Na samej wyspie
stoi ich jeszcze z tuzin. Dawniej mieszkańcy Samsoe - mieszka tu ich blisko
cztery tysiące - ciągnęli prąd podwodnym kablem z lądu. Dziś prąd płynie w drugą
stronę. Wyspa jest samowystarczalna, a nawet ma spore nadwyżki elektryczności,
które eksportuje na kontynent. I nieźle na tym zarabia."
PS. Wiatraki na wspomnianej wyspie
Samsoe stoją już 300 m od zabudowań i wszyscy są zadowoleni. W Polsce stawia się
przeważnie ponad 1 km od wsi, czasem do najbliższych zabudowań (przeważnie
samotne siedliska) bywa 400-500 m. Jeżeli gdzieś jest dużo bliżej, to można
zrozumieć jeszcze protest na te jedną konkretną lokalizację. Ale by od razu
protestować i straszyć wszystkimi wiatrakami? Mamy XXI wiek, Polska musi się
rozwijać, nie można wszystkiego protestować, bo to droga do nikąd.